czwartek, 20 listopada 2014

"Zostawiłem te dni gorsze i zapominam do nich dróg..."

Cześć Kochane moje kruszynki *.*

U mnie w porządku. Staram się prowadzić dietę idealnie jednak wiadomo, że tak nie jest. Prawdę mówiąc, to pisząc ostatni post jadłam normalnie ( oczywiście zanim go napisałam) i teraz potrzebuję czasu, żeby znowu się przestawić na jedzenie " po naszemu". A poza tym z moich 9 godzin wfu tygodniowo nie wyszło w tym tygodniu prawie nic, ponieważ co chwilę są jakieś zawody i nie ma nauczyciela.

Czy mam jakiś cel ? Chyba nie bardzo, na pewno nie chce widzieć 7 na wadze a reszta jest nieistotna, bo i tak będę szczęśliwa. A nowy rok to nowe wyzwania i cele do realizacji. A w zasadzie jak nawet będzie to nadal duże 69 to i tak połowa drogi za mną. I jak tu się z tego nie cieszyć ? 
Na wagę wejdę 20 grudnia i zobaczymy. Na razie nie chcę się de motywować niepotrzebnie.

W szkole ogólnie w porządku, chociaż przyznam się, że zaczyna mi się nie chcieć..Najważniejsze, że nie będzie problemów z tym, że będą jakieś jedynki na półrocze i problemy z frekwencją. Naprawdę się tego bałam.

Mój super starszy brat wrócił z Berlina, nie było go półtora miesiąca. Nie kupił mi nic- a obiecał mi aparat fotograficzny (będę musiała sobie na niego sama zarobić, tak jak na wszystko inne zresztą też...) a wypłatę przechlewa z kolegami przez co w domu są ciągłe krzyki i pewnie jeszcze w tym roku czeka mnie kolejna przeprowadzka przez moją "kochaną" rodzinkę. Która to już? Czwarta...?

Miał to być blog o odchudzaniu, tak racja.... Przepraszam, nie będę wam zrzędzić o moim życiu osobistym. Czasem tylko nie mam z kim o tym pogadać, bo nikt z mojego otoczenia raczej miłym słowem nawet nie poratuje...

Oglądałam sobie ostatnio film dokumentalny o półtonowej mamie. Niesamowite jak można się samemu wykończyć... Z jednej strony wiadomo że myślę " nie trzeba było tyle żreć krowo" a z drugiej współczuje, bo chyba nikt z nas nie chciałby tak wyglądać. Przez takie filmy uświadamiam sobie, że moje " wielkie problemy z wagą" są niczym w porównaniu do tego z czym muszą zmagać się inni.

A tak poza tym to mam fioła na punkcie top model. Oglądam wszystkie sezony na zmianę. Tak jestem trochę walnięta, ale w tym jest coś takiego co mnie ciągnie niesamowicie. A te wszystkie osoby tam występujące gościnnie jak Anja czy Zuza B. przypominają mi tylko o dążeniu do doskonałości, bo warto.

A bilans dziś to:

*barszcz z ziemniakami - nienawidzę uszek jakby się ktoś pytał dlaczego tak jem ;)
* drożdżówka
* kakao z lodówki
* drożdżówka

Wiem, ze nie jest super... Będzie lepiej kochane, najważniejsze, ze jesteście ze mną.

Mam prośbę, zostawcie adresy, bo chciałabym za jednym zamachem zaktualizować moją listę blogów. Z góry dzięki.


Anja <3

Powodzenia Kochane ! *.*